Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2020

Inspiracje prezentowe na Dzień Matki

Mama... 

Jest zawsze obok. 
Wspiera w trudnych chwilach. 
Podtrzymuje na duchu, kiedy mam momenty zwątpienia. 
Podaje pomocną dłoń, gdy trzeba - a ostatnio trzeba często. 
Nieważne, jaką formę przybiera ta pomoc - wiem, że mama zawsze jest przy mnie. 

I choć jako introwertyk bardzo chronię swoją strefę prywatną, to jednak wiem, że na mamę zawsze mogę liczyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie odwdzięczyć się jej za wszystko, co dla mnie zrobiła. No kocham ją, po prostu - choć zdecydowanie za rzadko jej o tym mówię. 

W tym roku - wyjątkowo - ten dzień spędzimy inaczej. Zresztą ten rok w ogólnym rozrachunku jest cały inny, więc niewielkie odstępstwo od corocznej rutyny nie powinno nikogo dziwić. Mieszkamy jeszcze razem, więc na pewno będzie wspólne ciasto i kawa (dla chętnych), ale nie będzie wyszukanych prezentów, bo tegoroczne priorytety są skierowane w inne rejony naszych działań. 
Planowałam zrobić jakiś prezent własnoręcznie, nawet miałam plan - ale wiem już, że choćbym stawała na rzęsach, to i tak nie zdążę. Pozostają mi więc z serca płynące życzenia i przygotowanie pysznej kawy - a Wam chciałam pokazać inspiracje prezentowe na Dzień Matki: tegoroczny lub każdy następny.




8. Kolczyki Skagen 
11. BIO Pomadka ochronna do ust 2w1 Gracja, 5g

16. Pudełko na biżuterię Stackers 


Częstujcie się moimi prezentowymi pomysłami, korzystajcie z gotowych podpowiedzi, czerpcie z nich inspirację, ale niech prezenty nie przesłonią Wam prawdziwej wartości i istoty tego wyjątkowego dnia. Cudownego Dnia Matki!

Marta

środa, 13 maja 2020

Rękodzieło w czasach koronawirusa: ręcznie robiona kartka na chrzest

Aktualna sytuacja w kraju jest jak pogoda za oknem - każdy ją widzi. Każdy też dostosowuje do niej swoje życie, wdrażając wiele zapomnianych umiejętności i znacznie zwiększając poziom niezależności i samowystarczalności. Pieczenie chleba stało się w okresie największej izolacji wręcz sportem narodowym i właściwie głupio się było przyznać, że ja chleba nie piekłam, tylko kupowałam w pobliskiej piekarni. Nie zmienia to jednak faktu, że ilość wyjść na zakupy spożywcze została przeze mnie ograniczona do minimum i tak się do tego przyzwyczaiłam, że nawet teraz, po złagodzeniu zaostrzeń, nie robię ich zbyt często. Definitywnym znakiem, że należy wybrać się na zakupy, jest u nas brak sera żółtego w lodówce :D


Izolacja wpłynęła jednak bardzo pozytywnie na sferę rękodzielniczą w moim życiu. W tym czasie powstała moja kula ogrodowa z materiałów budowlanych, które miałam w domu (dokładnie TA), uszyłam sobie pierwsze płatki kosmetyczne zero waste - ze starej, zużytej piżamy. Resztka innej tkaniny (btw. ze starej spódnicy, którą częściowo wykorzystałam już do uszycia TEJ poduszki) posłużyła mi do uszycia maseczek ochronnych na twarz... Najświeższym wytworem moich rąk jest z kolei kartka na chrzest, która stanowiła komplet do prezentu.



Z racji tego, że uroczystość odbywała się krótko po ponownym uruchomieniu sklepów, zdawałam sobie sprawę, że ich oferta będzie ograniczona. Ponadto kartki pod względem wizualnym i cenowym pozostawiają często wiele do życzenia, a ich jedyną zaletą jest gotowa treść. Co więc zrobiłam? Ano postanowiłam wrócić do źródeł i zrobić kartkę własnoręcznie. Przyznam, że trochę wyszłam z wprawy, a zgrabiała palce nie chciały mnie słuchać, ale ostateczny efekt nie był chyba najgorszy i przyznam, że dobrze komponował się z resztą prezentu.

Wykorzystałam bardzo proste i ogólnodostępne materiały papiernicze. Zależało mi, żeby front kartki był dokładnie taki sam, jak papier do pakowania prezentów, którego zamierzałam użyć. Przykleiłam więc kawałek tego właśnie papieru na cieniutką tekturę, wycięłam pożądany kształt, a następnie przeszyłam brzegi. Nie wyszło idealnie, bo widoczne były leciutkie pofałdowania papieru, ale nie było to dużym problemem, bo i tak większość tej powierzchni została zakryta przez pozostałe elementy wykończeniowe kartki. Tym sposobem różowy papier stanowi wdzięczne, delikatne tło: robi dobrą robotę, ale nie jest pierwszoplanowym bohaterem.



Pozostałe elementy kartki to kawałki wycięte z białego papieru ozdobnego z postrzępionymi brzegami, własnoręcznie zrobione kwiatki z papieru (w kolorach tych samych, jakie zostały użyte na pozostałej części kartki) - robione dokładnie tym samym sposobem, jak w TYM wpisie oraz wstążka w dwóch delikatnych kolorach. 

Prosto i nieskomplikowanie - pod warunkiem, że ktoś ma jakieś 3 godziny wolnego czasu :D Ja się trochę przeliczyłam z czasem, ale pewnie wynikało to z kiepskiej organizacji miejsca pracy i materiałów. Byłoby prościej, gdybym nie miała wszystkiego pochowanego głęboko w szafkach, a biurko (pisałam o nim TU) byłoby choć odrobinę większe :D Zdążyłam dosłownie na ostatnią chwilę! Chrzest już za nami - idę więc sprzątać ten papierniczy bałagan, który sama zrobiłam, a Was zostawiam z gotową kartką. Inspirujcie się!

Do napisania
Marta

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Prezenty na Boże Narodzenie dla dzieci - przemyślane, sensowne podarunki na każdą kieszeń

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim coś, czego bardzo nie lubię: zakupowe szaleństwo. Na samą myśl, że miałabym brać w nim czynny udział, robi mi się gorąco. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię tradycję obdarowywania się prezentami. Dodam jednak, że nie muszą one być drogie i wyszukane. Do dziś z rozrzewnieniem patrzę na  drewniane świeczniki, które znalazłam pod choinką kilka lat temu, a które na prośbę moich rodziców i męża wytoczył nasz sąsiad... Takie prezenty są wartością samą w sobie - mimo, że ich koszt nie był szczególnie wygórowany. Drugą oczywistością jest, że najcenniejsze, co możemy bliskim podarować w tych dniach, to nasz czas i uwaga. Tych kilka dni w roku, gdy nareszcie możemy trochę zwolnić, są doskonałą okazją, by nadrobić wszelkie zaległości rzutujące na wzajemne relacje. Szczerze mówiąc, czekam na te dni jak na zbawienie, licząc na to, że będą dla nas podsumowaniem i zakończeniem tego trudnego roku - byśmy w 2020 mogli wejść z czystą kartą i nowymi siłami.


Nie jestem zwolenniczką bezrefleksyjnego kupowania, czym jednak byłyby święta Bożego Narodzenia bez choinki i prezentów? Mimo mojej niechęci do nadmiernego konsumpcjonizmu, który opanował cały świat - nie chcę odbierać mojemu dziecku magii świąt. Doskonale pamiętam własną radość z prezentów znalezionych pod choinką - i chciałabym, aby takie wspomnienia zachował również nasz syn.

Nie znaczy to jednak, że w tym okresie dopuszczam każdy zabawkowy zakup. Zdecydowanie nie! Jestem przeciwniczką plastikowych, grająco - jeżdżących potworków, które w żaden sposób nie rozwijają kreatywności dziecka, nie wspomagają jego rozwoju emocjonalnego ani fizycznego. Wolę zabawki, które wymagają od dziecka myślenia. Nie wspomnę, że uwielbiam zabawki drewniane (pisałam o nich nawet post >TUTAJ< - i treści w nim zawarte są nadal aktualne) i jeśli tylko mogę, to wybieram właśnie takie. Ponadto nie kupuję ponad stan. Jeśli wiem, że nie mogę sobie na coś pozwolić, to zwyczajnie tego nie kupuję.


Ten rok jest dla nas wyjątkowy: wyjątkowo trudny, obfitujący w trudne emocje, ciężki fizycznie, psychicznie i finansowo. Będzie to miało odzwierciedlenie w prezentach, które znajdą się w tym roku pod choinką: dorośli będą musieli zadowolić się drobnostkami (poza tym nie ma u nas świąt bez skarpetek pod choinką! :D), a nasz syn prawdopodobnie dostanie od nas coś praktycznego, zaś zabawki - od pozostałej części rodziny.

Prezenty dla dzieci na Boże Narodzenie

Internet daje nam nieograniczone morze możliwości - od nas tylko (a właściwie od naszej fantazji, ale przede wszystkim zasobności portfela) zależy, co wybierzemy. Szukając inspiracji prezentowych, znalazłam mnóstwo pomysłów, co kupić dziecku pod choinkę. Chciałabym je tu zebrać, by mieć ściągę na przyszłe lata - a może i Was uda mi się zainspirować...  Prezent pod choinkę nie musi być wcale drogi. Przykładowo - jeśli dziecko lubi układać puzzle, to zdecydowanie lepiej wybrać zestaw puzzli niż np. konsolę do gry. Ich wspólne układanie to doskonały sposób, by rodzinnie spędzić czas. I ten właśnie czas będzie dla dziecka najwspanialszym świątecznym wspomnieniem.

Dziś chciałam więc podzielić się z Wami pomysłami na to, co kupić dziecku pod choinkę. Stworzony przez mnie prezentownik to rzeczy, które bez wahania kupiłabym swojemu synowi - są przemyślane, uniwersalne, sensowne i dostosowane do różnych możliwości finansowych:

Pomysły na prezent dla dziecka: 





1. Gra logiczna drewniana Goki Master Mind.
Kombinacja "logiczna" i "drewniana" to w moich oczach zestawienie idealne. To moja prezentowa inspiracja na "później".

2. Poduszka przytulanka królik Bizzi Growin Rabbit Cushion Little Dreamer

3. Drewniana skrzynka z narzędziami

4. Gra logiczna Coggy Fat Brain Toys

5. Hulajnoga Indiana R5

6. Janod Magnetibook

7. Hape kulodrom drewniany (fluorescencyjny, świecący) - kosmiczne miasto
Traf chciał, że mamy ten kulodrom w domu. Nigdy w życiu nie kupilibyśmy go w cenie regularnej, która dla nas była aktualnie nie do zaakceptowania. Udało nam się jednak znaleźć tę zabawkę w bardzo, bardzo atrakcyjnej cenie w stosunku do ceny wyjściowej i tym sposobem kulodrom Hape stał się  prezentem urodzinowym dla naszego syna. Trochę się obawiałam stosunku jakości do ceny - ale nie było czego. Miałam też wątpliwości, czy będzie w stanie zająć naszego hajnida na dłużej niż 5 minut - a tu niespodzianka! Ten kulodrom naprawdę jest w stanie go zatrzymac na dobrą chwilę: widzę, że autentycznie sprawia mu radochę odpowiednie układanie klocków i obserwowanie ruchu kulki... Sama muszę przyznać, że jest w tym coś hipnotyzującego... Także tak, z czystym sumieniem mogę polecić!

8. Kulodrom Quercetti Migoga elevator
Tego kulodromu niestety nie miałam okazji obejrzeć na żywo, mamy natomiast w domu koła zębate marki Quercetti i uważam, że też są doskonałą zabawką. Podobnie jak kulodrom Hape, wymagają logicznego myślenia i poszukiwania sensownych rozwiązań technologicznych i konstrukcyjnych.

9. Latarka i świecące kulki (kulodrom)
Moja refleksja jest taka: za drogo! Jak na malutką latarkę i kilka fluorescencyjnych kulek to cena jest zdecydowanie przesadzona. Dlaczego więc ta pozycja znalazła się w zestawieniu? Bo sam pomysł wydaje mi się fajny: latarki są lubiane chyba przez wszystkie dzieci, natomiast fluorescencyjne kulki to frajda sama w sobie. Część kulek dołączonych do naszego kulodromu Hape jest również fluorescencyjna i spośród wszystkich dostępnych w zestawie to właśnie te są najczęściej używane. Nic dziwnego: obserwowanie w półmroku poruszającej się po torze kulki jest fascynujące!

10. Brelok, breloczek odblaskowy dla dzieci uniwersalny
Niby nic, drobiazg - a jaki przydatny!

11. Sanki Davo składane
Idealny prezent na zimę. Pod warunkiem, że jest śnieg.

12. Plecak szkolny, przedszkolny, wycieczkowy dla dziecka Tots (wiewiórka)



13.Pościel żółw (Nogistonogi) 

14. Smartwatch lokalizacyjny KidPhone 2

15. Puzzle warstwowe 4 pory roku

16. Rolki 2w1 worker łyżworolki łyżwy Naare

17. Puzzle alfabet CzuCzu 48 elementów

18. Viga dwustronna tablica do rysowania - średnia

19. Namiot tipi ("Szara skłonność")

20. Viga gra zręcznościowa rzut do celu

21. Worek sako Italpouf

22. Szczoteczka Philips sonicare for kids
Już od dłuższego czasu myślimy, by to właśnie szczoteczka soniczna znalazła się wśród prezentów dla naszego pierworodnego pod choinką. Ze względu na przyjmowane leki, musimy szczególnie dbać o jego zęby i myślę, że taka szczoteczka znacząco ułatwiłaby jemu i nam odpowiednią pielęgnację jamy ustnej.

23. Vogel tablet graficzny
To kolejny z prezentów, jakie znajdą się u nas pod choinką w tym roku. Nasz przedszkolak przeżywa właśnie fazę fascynacji literami i pasjami układa słowa, zapełniając kartkę za kartką - a mi krwawi serce. Próbowaliśmy rozwiązać problem za pomocą magnetycznego znikopisu, ale to nie było dobre rozwiązanie, bo litery mu się rozmywały, co wywoływało niemałą irytację. Spróbujemy więc z tym. Jeśli u niego się nie sprawdzi, to ja z pewnością zrobię z niego użytek.

24. Viga układanka panel ścienny alfabet 
To coś, co bardzo mnie przekonuje: nauka alfabetu w połączeniu z logicznym myśleniem wydaje mi się strzałem w dziesiątkę! Szkoda tylko, że nie mamy do wyboru również opcji z drukowanymi literami - choć ten "problem" jest akurat do przeskoczenia... Ale tak poza tym - uważam, że to prezent pierwsza klasa!



Do napisania
Marta

wtorek, 9 lipca 2019

Prezent na roczek - tablica manipulacyjna DIY

Już kiedy mój syn był mały majaczyło mi w głowie, by stworzyć mu tablicę manipulacyjną. Tablica manipulacyjna wydaje się być idealnym elementem zajmującym uwagę malca na dłuższą chwilę. Sama nie wiem, jak to się stało, że nie zdążyłam jej zrobić, bo mi dziecko wyrosło. Ostatnio jednak trafiła się sposobność, by nadrobić tę zaległość. Na horyzoncie pojawiła się uroczystość pierwszych urodzin pewnej małej dziewczynki i stwierdziłam, że to doskonała okazja, by sprezentować jej taką tablicę.


Oczywiście, do jej przygotowania musiałam się odpowiednio przygotować. Nie miałam bowiem wszystkich potrzebnych elementów, więc przy okazji zakupów w markecie budowlanym czy sklepach z drobiazgami skompletowałam wszystkie potrzebne elementy i przystąpiłam do dzieła.

Wbrew pozorom było to dość czasochłonne zajęcie, bo zależało mi, żeby tablica była również estetyczna - wszak miał to być prezent. Ustaliłam więc paletę barw (beż, czerń, czerwień) i starałam się jej trzymać. Do dyspozycji miałam kawałek płyty mdf, kawałki dębowego obłogu (dla niewtajemniczonych: to taka cienka warstwa naturalnego drewna, grubsza i bardziej sztywna od forniru) i resztki dębowej deski oraz kupione elementy. Całą zabawa polegała na tym, by to wszystko poskładać w ciekawą i bezpieczną dla dziecka całość.

Jak zrobić tablicę manipulacyjną?

Tablica manipulacyjna DIY jest bardzo prosta do wykonania. Ja w pierwszej kolejności przygotowałam podstawę, czyli kawałek płyty mdf, który wyszlifowałam i pomalowałam w wybranym kolorze. Lepsza w tym miejscu byłaby sklejka, ale akurat takiej nie posiadałam. Następnie wyszlifowałąm wszystkie drewniane elementy, żeby nie miały żadnych zadziorów i zadr, o które mogłaby się skaleczyć obdarowana. Następnie rozplanowałam ułożenie poszczególnych elementów i przy pomocy wkrętów oraz kleju na gorąco przymocowałam je do płyty bazowej. Co ważne, cały spód płyty mdf został podklejony filcem, żeby zabezpieczyć podłogę przez ewentualnymi zarysowaniami, które mogłaby spowodować tablica manipulacyjna.

W moim odczuciu tablica manipulacyjna to doskonały pomysł na prezent zarówno dla dziewczynki, jak i dla chłopca. Planując zakup takiej tablicy, możesz być zaskoczony cenami gotowych zestawów. Ja po swojej przygodzie z robieniem jej wiem już, że jest to cena adekwatna do włożonej pracy. Dziwiłam się, jak kawałek drewna i kilka elementów mogą kosztować aż tyle. Teraz już wiem, że stworzenie z tego wszystkiego estetycznej i bezpiecznej zabawki jest tyle warto. Z tego właśnie powodu warto podjąć się samodzielnego wykonania tablicy. Będzie to kosztowało trochę pracy, ale przy odrobienie szczęścia będzie to Twój jedyny koszt. Jeśli akurat dysponujesz niepotrzebnymi klamkami, zasuwkami, zamkami błyskawicznymi tudzież innymi skarbami, które Tobie są już niepotrzebne, a mogłyby zaciekawić dziecko - to już połowa sukcesu. Jeśli jednak musisz to wszystko kupić - to i tak całe zakupy prawdopodobnie wyjdą taniej niż zakup gotowej tablicy.


Warto jednak włożyć trud w zrobienie tablicy manipulacyjnej, bo to zabawka, która towarzyszy dziecku, ale nie bawi się za nie. Wymaga od malca zaangażowania i aktywności. Z pewnością nie znudzi się tak szybki, jak grająco - jeżdżące plastikowe potworki, które zajmują uwagę dziecka jedynie na krótką chwilę, po czym kończą swój marny żywot rzucone w kąt i zapomniane.

Marta


niedziela, 15 kwietnia 2018

Idealny prezent dla mojego mężczyzny...

...to oczywiście ja :) Ale są też prezenty z gatunku materialnych, które zwyczajnie cieszą - i chyba taki udało mi się w tym roku wymyślić dla męża. Bo wiecie - 31 urodziny to nie byle co! Tu trzeba było czegoś, żeby chłopak wiedział, że to już nie przelewki, ale czas najwyższy, by brać się do roboty i doprowadzić do ładu ten nasz stary dom ;D Więc kupiłam mu narzędzia...


Żartuję oczywiście, bo mój mąż jest najbardziej pracowitym człowiekiem na tym świecie, jakiego znam - i grzechem byłoby wypominanie mu tych nielicznych chwil odpoczynku. Jest trochę pracoholikiem - to fakt, ale po części wymusza to na nim branża, w której prowadzi działalność. I choć nierzadko męczy go praca z niewdzięcznymi klientami, to wiem, że w głębi ducha naprawdę lubi to, co robi :) Czasem jednak zwyczajnie widzę, że chciałby się oderwać od nadmiaru obowiązków, od tej codziennej gonitwy i tysiąca spraw na głowie. I żeby mu to ułatwić, postanowiłam, że tegorocznym prezentem urodzinowym będzie m.in. zestaw dłut rzeźbiarskich (a właściwie snycerskich). Wiem, że praca w drewnie sprawia mu niebywałą frajdę i myślę, że taki prezent, który łączy jego prawdziwą pasję z możliwością wykorzystania w pracy zawodowej  - jest mariażem idealnym. Oboje bowiem nie lubimy podarunków niepraktycznych i bez sensownego zastosowania. Śmieszą i trochę żenują nas kiczowate durnostojki, jakie niektórzy uważają za doskonały wybór. Odrzuca nas tandeta. Preferujemy to, co jest dobrej jakości i posłuży nam przez wiele, wiele lat. 


Dłuta rzeźbiarskie od zawsze były naszą zachcianką - ale jak to z zachciankami bywa - raczej nie stały na czele listy priorytetów. Teraz jednak nadszedł ten moment, gdy znów stanęłam przez tym jakże trudnym pytaniem: "co podarować mojemu mężowi na urodziny"? I gdybym jeszcze to pytanie zadawała samej sobie - odpowiedź byłaby nader oczywista (podpowiem: patrz pierwsze słowa w tekście :D) Ale to pytanie zadawała mi cała rodzina, więc stwierdziłam, że właśnie nadeszła pora na spełnienie zachcianki. 


Od razu też wiedziałam, gdzie skieruję swe kroki: jest chyba tylko jedno miejsce w sieci z tak różnorodną ofertą narzędzi ręcznych do obróbki drewna. Przy czym - należy też dodać - obsługa jest tam na najwyższym poziomie. To było kolejne moje zamówienie w tym sklepie i wiem, ze nie ostatnie - a to dlatego, że jest to miejsce bardzo przyjazne dla klienta, nawet, jeśli jest on kobietą w świecie tej typowo męskiej branży :) (być może dlatego, że właścicielka również jest kobietą...) Kompleksowa oferta, jasne zasady zakupów i rzetelność to z pewnością największe atuty sklepu dłuta.pl. I nie piszę tego dla reklamy - ja po prostu zwyczajnie cenię profesjonalizm i dobre produkty - a tych w ofercie mnóstwo! :) 

Do następnego!
Marta

wtorek, 27 lutego 2018

Girlanda żarówek. Co wybrać: gotowy produkt czy projekt DIY?

Girlanda żarówek była moim wnętrzarskim marzeniem już od wielu lat. Sama siebie próbowałam przekonać, że to fanaberia, która nie jest mi potrzebna do szczęścia. Na moje nieszczęście girlanda, która była moim wyśnionym wzorem kosztowała niebagatelne 399zł - jak dla mnie dużo za dużo - zwłaszcza, że to tylko w przybliżeniu 10 metrów kabla z żarówkami. Próbowałam sobie tłumaczyć, że jej zakup nie miałby żadnego racjonalnego wytłumaczenia i muszę przyznać, że to nawet poskutkowało. Na chwilę. I o ile jestem dość odporna na wszelkie instagramowe nowinki i nie lecę do sklepu wraz z wprowadzeniem nowej kolekcji sezonu - o tyle girlandy, które przewijają się na wielu obserwowanych przeze mnie kontach wywoływały szybsze bicie serca. W głębi duszy wiedziałam, że ta girlanda by do nas pasowała: prosta, bez zbędnych udziwnień - surowa wręcz. Ale co z tego, skoro ta moja wymarzona girlanda żarówek marki House Doctor została wycofana. Na szczęście, w niedługim czasie stała się ona tak modnym elementem oświetleniowym i jednocześnie dekoracją, że pojawiły się również inne firmy, które podobny produkt wprowadziły do swojej oferty. Przy czym mówiąc "podobny" mam na myśli to, że zawsze jakiś element odbiegał od oryginału, co było mi bardzo nie na rękę. Zależało mi bowiem, żeby moja własna, prywatna girlanda z żarówkami spełniała kilka kryteriów:

1. Po pierwsze: miała być na czarnym, płaskim kablu. Żaden tam zielony, żaden okrągły. Czarny i płaski, koniec i kropka.
2. Po drugie: odstęp między kolejnymi oprawkami miał wynosić 90cm.
3. Po trzecie: długość kabla zasilającego (od wtyczki do pierwszej żarówki) miała wynosić przynajmniej 1,5m.



I wiecie co: udało się! Udało się znaleźć girlandę, która sprostała moim wygórowanym oczekiwaniom. Mimo, że był to mój prezent urodzinowy, byłam aktywnie zaangażowana w poszukiwanie odpowiedniego modelu - mój najlepszy mąż na świecie nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za ewentualne rozczarowanie na widok nie-tej-wymarzonej girlandy :)

Bo to właśnie mój ukochany zaproponował, by girlanda żarówek była moim prezentem na 30-te urodziny. Zna mnie dobrze i wie, że wzdycham do niej od dawna. Jeśli i Wam się marzy taki egzemplarz, to ja dziś opowiem Wam o nim wszystko, co wiem. Przeprowadzę Was przez ciężką i wyboistą drogę od pomysłu do realizacji. Podpowiem, na co zwrócić uwagę. To co - jesteście gotowi?


Girlanda żarówek (girlanda ogrodowa, girlanda z żarówkami, sznur żarówek, girlanda świetlna, kule świetlne, lampki ogrodowe - nazewnictwo jest różne) - co to jest?

To nic innego, jak żarówki umieszczone obok siebie na długim kablu. Ten rodzaj oświetlenia pierwotnie przeznaczony był do oświetlania ogrodów, znany jest także ze scenerii ulicznej i festynowej. Świetnie nadaje się do oświetlania ścieżek, drzew, namiotów, plenerowych koncertów i sal balowych. Wraz z nadejściem mody na styl industrialny popularność girland zaczęła rosnąć. Co innego, jak nie surowy kabel i widoczne żarówki lepiej wpasowałoby się w klimat takiego wnętrza?


Girlanda żarówek - skąd wziąć?

Zasadniczo mamy dwie opcje nabycia takiej girlandy: jej zakup lub własnoręczne (czyt."własnomężowe";D) wykonanie. Opcja zakupu jest o tyle prosta, że od razu wiemy, jaki otrzymamy produkt. Mamy też pewność (a przynajmniej powinniśmy mieć), że produkt będzie zgodny z opisem. Inaczej może być w przypadku własnoręcznie robionej girlandy.



Girlanda żarówek - jak zrobić?

Mieliśmy jedno podejście do zrobienia własnej girlandy z żarówkami. Mieliśmy chęci i czas oraz część materiałów. I wraz z rozpoczęciem prac nasz zapał minął, gdy podczas przewiercania opraw na żarówki te zaczęły się sypać w rękach. Pewnie powodem był materiał, z którego były wykonane: specjalnie kupiliśmy oprawki bakelitowe, by wyglądały mniej sztucznie niż plastikowe. Poprzestaliśmy na dwóch zepsutych sztukach stwierdzając, że dalsza praca nie ma sensu. Ryzyko dużych strat i związana z tym możliwość zbliżenia się do wartości gotowej girlandy skutecznie nas zniechęciły do działania. Ponadto bardzo zależało mi, żeby kabel był masywny i gruby - co niestety przy klasycznym przewodzie wiąże się z jego zwiększoną sztywnością - to też był argument na "nie" w naszym przypadku. Nie chcę jednak demonizować: w sieci sporo jest przykładów, że taką girlandę można z powodzeniem wykonać samodzielnie i mieć z tego ogromną satysfakcję i niemałe oszczędności ;D Przykład takiej własnoręcznie wykonanej girlandy można znaleźć np. na blogu MyLoveShabby. Inne przykłady własnoręcznie wykonanych girland można zobaczyć na blogach wnętrzarskich, takich jak: domek przy lesie czy czas oscrapowany. Ich autorki są usatysfakcjonowane z osiągniętego efektu i właśnie to się w tej całej zabawie w urządzanie liczy! To właśnie Ty w tym momencie musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ważna jest dla Ciebie cena i funkcja, czy jednak większą wagę przykładasz do efektu wizualnego? Ja zadecydowałam, że jednak wolę trochę poczekać i mieć dokładnie to, co chcę, niż substytut, który nie będzie mnie do końca satysfakcjonował i finalnie pewnie i tak kupiłabym gotowy produkt.



Girlanda żarówek - gdzie kupić gotową girlandę?

Na rynku jest w tej chwili sporo firm, które mają w swojej ofercie takie girlandy. Są to firmy wyspecjalizowane w oświetleniu technicznym (np. produkujące oświetlenie sceniczne), ale również firmy wyspecjalizowane w oświetleniu ogrodowym czy domowym. Takie firmy możecie równie dobrze znaleźć bezpośrednio w wyszukiwarce, ale również na portalach sprzedażowych typu Allegro czy OLX. Ważne jest, by dokładnie czytać opisy ofert, które mogą zawierać różne kruczki

Girlanda żarówek - na co zwracać uwagę przy kupnie?

Spotkałam się z różnymi ofertami sprzedaży takich girland i szczerze mówiąc kilka z nich trochę mnie zaskoczyło - głównie rozbieżnością między opisem a przedstawionym zdjęciem. W jednej z nich zdjęcie przedstawiało klasyczną girlandę z czarnym kablem, natomiast dopiero w opisie - drobnym drukiem na dodatek - okazało się, że oferta dotyczy girlandy z zielonym kablem. Musicie również dobrze wczytać się w parametry - odległości między poszczególnymi żarówkami i długością kabla od wtyczki do pierwszej żarówki. Istotna jest również szczelność girlandy. Często spotykane są produkty o podwyższonej klasie ochrony IP44. Są one przeznaczone do pomieszczeń, w których urządzenia elektryczne narażone są na podwyższoną wilgotność oraz ryzyko zalania wodą (kuchnia, łazienka). Są one zazwyczaj szczelne, posiadają również uszczelki, które zapobiegają zamoczeniu i przedostawaniu się kurzu i zanieczyszczeń.


Od czego uzależniona jest cena girlandy?

To logiczne - cena girlandy bezpośrednio uzależniona jest od długości kabla i ilości żarówek, ale również od tego, czy w cenę wliczona jest cena żarówek. A musicie wiedzieć, że żarówki to spory koszt - zwłaszcza, jeśli chcecie kupić żarówki LED-owe, które w dłuższej perspektywie po prostu bardziej się opłacają. Jeśli ktoś miałby ochotę, to w tej chwili niektóre sklepy oferują już półprodukty do wykonania własnej girlandy (co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia, a czarny płaski kabel był trudniejszy do znalezienia niż żyła złota), ale w praktyce często okazuje się, że po zsumowaniu cen poszczególnych elementów bardziej kalkuluje się kupić gotowy produkt.



Żarówki do girlandy 

Większość girland tego typu przystosowana jest do żarówek z dużym gwintem, tj.E27. W moim subiektywnym odczuciu girlanda taka najładniej prezentuje się z żarówką tzw.kulką - w nomenklaturze elektrycznej to kształt G45 (coś takiego jak TUTAJ). Zależało mi na tym, żeby były to żarówki LED-owe, wiedziałam bowiem, że girlanda będzie używana często i długo. Ceny żarówek są zróżnicowane i aby wybrać najlepszą ofertę, musicie poświęcić chwilę na porównanie, bo przy 10 żarówkach różnice są czasem znaczące. Zdarzają się oferty, w których jedna żarówka kosztuje 14zł, a  inny sprzedawca oferuje ją za 10zł. Zwracałam uwagę, by moje żarówki miały jak najmniejszą ilość Watt-ów (zarówno ze względów ekonomicznych, jak również funkcjonalnych - nie możemy zapominać o tym, że równocześnie będzie świecić wiele żarówek, a nie chcemy przecież, by nasza girlanda oślepiała) i odpowiednią temperaturę barwową - jak najbardziej zbliżoną do 4000 Kelwinów. Udało mi się znaleźć żarówki LED marki Polux, z linii Platinum o mocy 2W (odpowiednik 23W) - żarówki te charakteryzują się podobieństwem kształtu do tradycyjnych, stosowanych dawniej żarówek wolframowych i halogenowych. Jak dla mnie jest to udany mariaż tradycji i nowoczesności, świetnie dopasowany do moich potrzeb. Diody LED są bardzo odporne na warunki atmosferyczne i wstrząsy, dzięki czemu mogą być wykorzystywane zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz pomieszczeń. Jedna sztuka kosztowała 6,50zł (znalezione na OLX), ja natomiast za 12 żarówek (2 na zapas) i przesyłkę zapłaciłam 97zł.

Girlanda żarówek - gdzie będzie pasować?

Girlanda świetlna to uniwersalna dekoracja, która sprawdzi się w każdym pomieszczeniu w domu, trzeba jedynie brać pod uwagę, że ze względu na intensywność światła nie będzie nadawać się jako światełko nocne w pokoju dziecięcym. Świetnie za to sprawdzi się jako element dekoracyjny w salonie. Ładnie będzie korespondować z wnętrzem w stylu skandynawskim, ale również retro i boho. Doskonale będzie również pasować do przestrzeni w stylu loftowym.


Uff, gratuluję tym, którzy dotrwali do tego momentu - myślę,że tym jednym wpisem wyczerpałam temat girland i być może ułatwię niektórym podjęcie decyzji. Niech to będzie takie kompendium informacji, do którego w każdej chwili można wrócić.


Pozdrawiam
Marta