Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stary dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stary dom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Boże Narodzenie 2021

Choć święta już za nami, chciałam ich namiastkę mieć i tutaj. Na pamiątkę, bo były wyjątkowe. Naturalne, proste, nasze - pozostaną w naszych sercach do końca życia! 








Marta


czwartek, 28 stycznia 2021

Jak zaplanować remont łazienki. Projektowanie łazienki krok po kroku

Prace w naszym starym domu powoli posuwają się naprzód. W tej chwili są na tyle zaawansowane, że spod warstw kurzu zaczynają wyłaniać się poszczególne pomieszczenia. Widać już, gdzie będzie salon, gdzie kuchnia, a gdzie łazienka. Ta ostatnia była przez nas zaprojektowana najwcześniej i - o dziwo! - wersja ostateczna nie odbiega znacząco od pierwowzoru!

Dla wielu osób remont łazienki jawi się jako koszmar. Nic dziwnego: ogrom prac, jakich wymaga to niewielkie zazwyczaj pomieszczenie rzeczywiście może przerażać. Jeśli doliczyć do tego jej wyłączenie (choćby tylko krótkotrwałe, ale jednak!) z użytku codziennego i koszt całego przedsięwzięcia, to rzeczywiście robi się z tego niezły majdan. Do remontu łazienki warto się więc solidnie przygotować, aby z każdej sytuacji mieć jakieś wyjście awaryjne.

Projekt łazienki - pierwowzór

Projektowanie łazienki krok po kroku.

Samodzielne projektowanie łazienki nie jest może najprostsze, ale nie jest również niemożliwe. Jeśli planujesz samodzielnie zaprojektować lub zaplanować remont łazienki, miej na uwadze kilka ważnych kwestii.

1. Planując jakiekolwiek prace w obrębie łazienki, w pierwszej kolejności skonsultuj się z wykwalifikowanym hydraulikiem. Zapytaj go o wszystkie możliwe warianty, sprawdź, czy Twoje pomysły da się zrealizować. przedstaw mu swoje wizje i skonfrontuj z rzeczywistymi możliwościami i ograniczeniami technicznymi. 

2. Jeśli zamierzasz przenosić którykolwiek ze sprzętów łazienkowych w inne miejsce, zapytaj, czy na pewno jest to możliwe. Warto przy tym wziąć pod uwagę zdanie kilku fachowców - you know what I mean ;)

3. Jeśli planujesz wymianę sprzętów, pierwszą rzeczą, jaką musisz zrobić jest dokładne wymierzenie pomieszczenia. Warto również zrobić dokumentację fotograficzną - ułatwi Ci to planowanie i zakup wyposażenia (zdjęcia przydają się zwłaszcza podczas zakupów w sklepie, gdy masz wątpliwości np. co do lokalizacji gniazdek elektrycznych, rur etc.)

4. Jeśli masz taką możliwość, spróbuj wykonać projekt łazienki w którymś z darmowych programów do projektowania. Da Ci to pewien obraz, czy Twoja wizja przestrzeń rzeczywiście będzie dobrze wyglądała w rzeczywistości. Jeśli nie masz takiej smykałki, nie masz czasu lub ochoty, możesz też zlecić wykonanie prostej wizualizacji osobie wykwalifikowanej. Proste wizualizacje, bez wymiarowania i trzymania się szczegółów 1:1 to koszt rzędu 200zł. 

5. Planując łazienkę, uwzględnij ważne wytyczne dotyczące ergonomicznego i bezpiecznego usytuowania sprzętów. Postaraj się zachować niezbędne odległości między nimi - to nie tylko kwestia estetyki i wygody, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Jeśli planujesz w swojej łazience meble na wymiar, warto, byś skonsultował się ze stolarzem jeszcze przed rozpoczęciem remontu. Niektórzy stolarze w ramach swojej usługi oferują nie tylko wykonanie mebli, ale też doradztwo czy nawet wykonanie wizualizacji wnętrza - taką kompleksową usługę ma w swojej ofercie np. meblesoledo.pl (stolarz Opole i okolice). 

6. Wykonany wcześniej pomiar pomieszczenia pozwoli Ci zaplanować zakupy. Dzięki niemu ustalisz, ile płytek ściennych i podłogowych będziesz potrzebować, ile farby masz kupić, czy też jak duży brodzik lub wanna zmieści się w Twojej łazience.

7. Zdecyduj, czy chcesz mieć umywalkę nablatową czy wpuszczaną. Za wyborem umywalki idzie z kolei wybór odpowiedniej baterii. Zaplanuj, czy chcesz tylko toaletę, czy toaletę i bidet. A może toaletę myjącą? Opcji jest mnóstwo. Odpowiedz sobie na pytanie, czy preferujesz szybki prysznic, czy kąpiel w wannie - od tego i od możliwości lokalowych będzie uzależniony Twój wybór. 

8. Zaplanuj kolorystykę, pamiętając, że ciemne barwy optycznie pomniejszają pomieszczenie, a jasne powiększają. Efekt powiększenia dają również powierzchnie lustrzane. Jeśli planujesz duże lustro, warto, byś pomyślał o macie grzewczej, która zapobiegnie parowaniu tafli lustra, gdy w łazience unosić się będzie para wodna od gorącego strumienia wody.


Remont łazienki w starym domu - postęp prac

Dzięki temu, że nasz remont wykonujemy w większości samodzielnie, jesteśmy praktycznie niezależni i możemy zrobić wszystko po swojemu. Dla przypomnienia: łazienkę przenosiliśmy z innego miejsca domu - dzięki odpowiednio wczesnej konsultacji z hydraulikiem, udało się to zrobić bez żadnego problemu. Zaplanowaliśmy (patrz pierwsza grafika - to nasz pierwowzór projektu łazienki, który ostatecznie realizujemy) subtelnie wydzieloną toaletę i prysznic bez brodzika, a także długi blat i duuuże lustro, dzięki czemu w końcu ustaną poranne spory o to, kto ma się pierwszy szykować do wyjścia :) Płytki - takie same w całym domu - powtarzają się również na podłodze i ścianach w łazience. Tylko na jednej ścianie zdecydowaliśmy się na bardzo ciemne płytki, które stanowią świetny kontrast dla pozostałych, jasnych powierzchni. Całość uzupełnią drewniane drzwi przesuwne, które będą stanowić przysłonę dla osoby korzystającej z toalety lub osłonę zapobiegającą rozchlapywanie wody w czasie korzystania z części prysznicowej. Nie zapominajmy również o grzejniku - drabince prysznicowej, który był moją jedyną fanaberią w czasie całego tego remontu. 

Wszystko bardzo prosto, skromnie, bez nadęcia. Tworzymy sobie bazę, którą będziemy umieli łatwo uzupełniać i podkręcać różnymi dodatkami - w zależności od aktualnych preferencji. 

Tymczasem podaję Wam propozycje elementów wykończeniowych, które pasowałyby do stylu naszej łazienki.  Bierzcie i częstujcie się: 














Uciekam dalej w swoją remontową rzeczywistość, a wy działajcie! Zmieniajcie swoje otoczenie, by było ładne i przytulne - w czasach lockdownu i pracy zdalnej to przecież miejsce, gdzie spędzacie większość swojego czasu. Sprawcie, by otaczało Was piękno - bo czemu nie?

Do napisania

Marta

poniedziałek, 14 września 2020

Jak tanio urządzić ogród?

Wiadomo, że zarówno dom, jak i ogród można urządzić „na bogato”, ale dużo częściej spotykanym rozwiązaniem jest wersja budżetowa, zakładająca pewne finansowe cięcia. Nasz ogród jest tego namacalnym przykładem. W trakcie remontu domu ogród nie jest moim priorytetem – mimo wszystko chcę jednak, by był miły dla oka zarówno naszego, jak i osób nas odwiedzających. Podjęliśmy więc decyzję, że powoli, małymi krokami, będziemy robić to, co jest w zakresie naszych możliwości.



W trakcie planowania tego niewielkiego skrawka przestrzeni przy domu przejrzałam niezliczone ilości inspirujących zdjęć, zarwałam wiele nocy, przeczytałam mnóstwo artykułów i mam wiele przemyśleń związanych z urządzaniem ogrodów. Jedną z nich jest to, że można stworzyć bajkowy ogród bez nadmiernego drenowania kieszeni. Jak? O tym będzie dzisiejszy wpis.



 Jak tanio urządzić ogród?

1. Stwórz koncepcję ogrodu
Stworzenie koncepcji ogrodu to pierwszy i najważniejszy punkt. To ona będzie bazą do budowania rzeczywistej wersji ogrodu. Przemyślana koncepcja to oszczędność: unikamy przypadkowych i niepasujących rozwiązań. Ja założyłam, że w moim ogrodzie postawię na rośliny niekłopotliwe i w konkretnej tonacji kolorystycznej – dzięki temu na zakupach zupełnie ignoruję rośliny, które nie spełniają tych wytycznych.


2. Postaw na pracę własną
To kolejny z najważniejszych punktów tego zestawienia. Taka prawda: by tanio urządzić ogród, należy zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Ciężkiej pracy – trzeba oddać. Niejednokrotnie trzeba przewieźć tony ziemi i przenieść tony kamieni, by nadać ogrodowi pożądaną formę. Ale warto – widok powstającego ogrodu to ogromna satysfakcja!


3. Kupuj w dobrych cenach
Kupuj w dobrych cenach to, co komuś już jest niepotrzebne. Przykładem mogą być materiały budowlane i wykończeniowe – np.resztki kostki brukowej, która została komuś po pracach brukarskich. Jeśli wiesz, że będziesz ją w stanie wykorzystać, np.do stworzenia ścieżki ogrodowej (a wiesz to z punktu 1) – to dlaczego nie kupić jej taniej?


4. Wymieniaj się
To moje tegoroczne odkrycie! Facebookowe grupy służące do wymiany ogrodowych skarbów to świetne rozwiązanie, jeśli masz w swoim ogrodzie (albo masz legalny dostęp do takiego ogrodu) nadmiar roślin, które chciałbyś wymienić na inne. Warto poszukiwać grup lokalnych, co znacznie ułatwia wymianę.

5. Wykorzystuj to, co już masz
Wiekowe gazony, gliniane doniczki, cynkowe naczynia, drewniane beczki, kamienie… - jeśli tylko pasują Ci do koncepcji, to dlaczego by ich nie wykorzystać w ogrodowej aranżacji?

6. Bądź elastyczny
Czasem zdarza się, że wymarzona roślina, która miała zajmować zaszczytne miejsce w ogrodzie, jest za droga lub niedostępna. Czy w związku z tym masz przekreślić cały swój plan na ogród? A skąd! Bądź elastyczny, szukaj zamiennika, nie zamykaj się na inne opcje. Może okazać się, że alternatywa wcale nie będzie gorsza od zaplanowanego ideału!


7. Zrób sam
W ogrodzie – poza wspaniałym roślinami, warto również mieć dekoracje, które dodatkowo podkreślą urodę otoczenia. W naszym przypadku będą to ptaki wykonane z kamieni i metalu oraz ogrodowa kula, którą jakiś czas temu pokazywałam Wam w TYM poście, a która wciąż jeszcze czeka na swoją premierę w ogrodzie. Stawiam, że będzie to wiosna 2021.


8. Poluj na okazje!
Zwłaszcza na koniec sezonu: sklepy pozbywają się wówczas niektórych roślin – możesz je wtedy kupić za śmieszne pieniądze. Ja w ten sposób nabyłam wiele roślin do naszego ogrodu.


Zdjęcia ogrodu, które dziś widzicie, były robione równo dwa miesiące temu. Dziś ten fragment obejścia wygląda już inaczej – rośliny się rozrosły, doszły nowe egzemplarze. W przyszłym roku planuję kolejne nasadzenia oraz dołączenie dekoracji i oświetlenia. I szczerze? Już nie mogę się tego doczekać, bo wiem, że będzie tak, jak sobie wymarzyłam i zaplanowałam (w dużym stopniu tak, jak pisałam w TYM wpisie). Cieszę się, że niewielkim kosztem powstał naprawdę przyjemny kawałek ogrodu.


Do napisania
Marta
























sobota, 25 kwietnia 2020

Dekoracyjna kula ogrodowa (diy)


Dzięki temu, że koncepcja ogródka przed domem wydaje mi się odpowiednio dopracowana i przemyślana, wiem już, do jakiego efektu końcowego będę dążyć. Jak mniej więcej ma wyglądać nasz ogród, pisałam Wam w poprzednim poście >>TUTAJ<<

Wspominałam tam, że mam słabość do kulistych form i chciałabym, żeby takie właśnie elementy się tam znalazły. Nic więc dziwnego, że ostatnio moją głowę zaczęły zaprzątać dekoracyjne kule do ogrodu. Przeglądając inspiracyjne zdjęcia na Pintereście zakochałam się w betonowych kulach – nie byłam jednak pewna, czy dobrze by się komponowały w sąsiedztwie Starego Domu. Ja wiem, że betonowe dekoracje ogrodowe święcą dzisiaj triumfy i właściwie bardzo mi się one podobają, w moim odczuciu bardziej jednak pasują do nowoczesnej architektury. Mimo wszystko chciałam, by znalazły się u nas jakieś kule ogrodowe, które są wspaniałą dekoracją każdego ogrodu.


Uważam bowiem, że poza roślinami, które same w sobie są przecież ozdobą, warto też wprowadzić dekoracje do ogrodu. Uważam, że tak jak wnętrza wymagają dopieszczenia w postaci dodatków, tak i ogród dużo lepiej prezentuje się, gdy uzupełnimy jego aranżację o niebanalne dekoracje. W naszym ogródku przed domem takim akcentem będą z pewnością kamienno – metalowe ptaki oraz dekoracyjne kule ogrodowe właśnie.


Nie byłabym jednak sobą, gdybym po prostu poszła do sklepu i je kupiła albo zamówiła siedząc wygodnie na kanapie. Ja postanowiłam zrobić swoją własną kulę wykorzystując popularne i ogólnodostępne materiały. Nie bez znaczenia był fakt, że wszystkie te materiały miałam pod ręką – wiadomo, jak to przy remoncie domu. Przy robieniu mojej kuli popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy, ale na szczęście udało się ją uratować. Ostatecznie spod moich rąk wyszła mozaikowa kula do ogrodu, a ja przy okazji chciałabym Wam napisać, jak możecie stworzyć podobną:


Kula do ogrodu (diy) – jak ją zrobić?
 

Potrzebne materiały i akcesoria:
- tkanina, najlepiej z naturalnych włókien (np.bawełna)
- piłka plażowa – najprostsza, np. taka jak >>TU<<
- folia strech lub spożywcza
- marker
- cement
- niewielka szpachla (np. >>TAKA<<)
- klej do płytek (lub inny)
- woda
- niewielkie wiaderko
- resztki gresu
- młotek
- rękawiczki
- grunt głęboko penetrujący
- pędzel
- papier ścierny o granulacji 120
- baaaardzo dużo czasu i motywacji
Wybaczcie kiepskie zdjęcia – robione telefonem „w biegu” (gdy mi się przypomniało) podczas prac. Tu nie było miejsca na wybitne aranżacje :D

1. Przygotuj wszystkie niezbędne materiały i akcesoria. Nie ma nic bardziej irytującego, niż gorączkowe poszukiwania potrzebnych produktów, gdy właśnie zasycha Ci klej :)

2. Napompuj piłkę, owiń ją folią i zaznacz markerem okrąg wokół ustnika do nadmuchiwania piłki. To będzie obszar, który pozostawiamy nienaruszony i który pozwoli na wyciągnięcie piłki po stworzeniu formy.

3.Przygotuj tkaninę: potnij ją na paski o różnej długości i szerokości – praktyka pokaże Ci, jaki format jest najbardziej odpowiedni dla Twojego projektu. Wstępnie zacznij od 7x30cm. Najlepiej, by była to tkanina wykonana z naturalnych włókien, ale tak naprawdę nada się również każda inna. Ja wykorzystałam starą, chyba poliestrową firankę, która jeszcze do niedawna wisiała w oknach Starego Domu. Po pocięciu na paski, zamoczyłam je, a potem mocno odcisnęłam.

4. W małym wiaderku wymieszaj cement w wodą do postaci gęstej papki. Zaprawa nie może być zbyt rzadka, bo ostateczna forma wyjdzie zbyt wiotka. Do powstałej papki wrzuć mokre paski tkaniny, a następnie tymi paskami zacznij obkładać piłkę zabezpieczoną folią.  Prace musisz podzielić na kilka etapów (przynajmniej 2), ponieważ poszczególne elementy formy muszą zdążyć zaschnąć, zanim zaczniesz opracowywać drugą stronę piłki.


5. Gdy po wyschnięciu formy uznasz, że jest wystarczająco sztywna i wytrzymała, wypuść powietrze z piłki – Twoja forma jest gotowa. Teraz wystarczy ją tylko lekko przeszlifować i pomalować gruntem.


6. W tym punkcie możesz przystąpić do przyjemniejszej części prac :) Zacznij od przygotowania gresu: przy pomocy młotka potłucz gres na kawałki (niezbyt małe, ale też nie za długie). Uważaj, bo gres mocno odskakuje pod wpływem uderzeń młotka. Przygotuj ich sporo, bo musisz mieć pewien zapas. W swoim projekcie wykorzystałam resztki gresu, które zostały nam po kafelkowaniu piwnicy. To były ścinki, które już nie nadawały się do wykorzystania nigdzie w domu, ale doskonale sprawdziły się do zrobienia tej kuli.

7. W małym wiaderku rozrób niewielką ilość kleju. Pewnie najlepszy byłby klej do płytek, ale ja miałam do dyspozycji klej do styropianu (właściwie nie wiem skąd, bo nie mamy na budowie styropianu :P), ale przykleiłam gres właśnie na takim kleju i wszystko trzyma się wyśmienicie :) Pamiętaj: kleju ma być mało – lepiej dorobić, niż wyrzucić! Posmaruj fragment formy klejem i zacznij przyklejać kawałki gresu, starając się je dopasowywać do siebie tak, by odstępy między poszczególnymi fragmentami były mniej więcej  jednakowe. Mniej więcej – nie musisz tego robić z miarką :)

8. Na ten etap prac zarezerwuj sobie sporo czasu: musisz to robić po kawałku, czekając aż poszczególne fragmenty wyschną. Pamiętaj przy tym, by ściągać pozostały klej z fragmentów, których w danej chwili nie będziesz obklejać. W przeciwnym razie klej zaschnie i trudno Ci to będzie zrobić później, a konieczna jest równa powierzchnia formy.


9. Gdy okleisz gresem całą kulę, musisz ją zafugować. Ja wykorzystałam dokładnie ten sam klej, którego użyłam do przyklejenia gresu. Czyścisz kulę i już! Twoja mozaikowa kula ogrodowa jest gotowa!


Koszt: trudno tu mówić o kosztach, gdy wszystko miałam w domu. Zakładając, że wykorzystałam 0,5 worka cementu (nie wykorzystałam) i 0,5 worka kleju (może wykorzystałam, nie wiem dokładnie!) to koszt mojej kuli to jakieś 20zł – nie licząc oczywiście czasu własnego. Myślę, że było warto. 


A Wy jak uważacie?
Marta

piątek, 17 kwietnia 2020

DOMOWE POTYCZKI #9: Ogród w starym domu. Co zaplanowaliśmy? Co zrobiliśmy?


Jestem istotą wiejską – nie potrafiłabym się odnaleźć w miejskiej dżungli i tam żyć. Dziś zresztą chyba każdemu dom na wsi otoczony ogrodem jawi się jako raj na ziemi. Na wsi przymusowa izolacja nie jest bowiem tak dokuczliwa jak w mieście. Każdego dnia coraz bardziej doceniam to, że mogę wyjść na dwór, wystawić twarz do słońca i poczuć wiatr we włosach.


Bo tego, z czym przyszło nam się dziś mierzyć – nie przewidział chyba nikt. Nawet najbardziej wybujała wyobraźnia nie potrafiłaby wymyślić tego scenariusza, którego zakończenia – to chyba najgorsze – nie da się przewidzieć. Dziś więc moim największym zmartwieniem nie jest konieczność odseparowania się od społeczeństwa, a strach o bliskich. Martwię się każdego dnia, gdy żegnam się z rodzicami idącymi do pracy, umieram ze strachu całując męża na pożegnanie. Tak po ludzku – zwyczajnie się o nich boję. Również niepewność jutra i szybko topniejące oszczędności spędzają mi sen z powiek. Za nami trudny rok i jeszcze 2 miesiące temu wydawało się, że najgorsze już za nami, tymczasem to dopiero był przedsmak. Marne pocieszenie, że w tym bagnie nie jesteśmy sami i tak naprawdę wszyscy toniemy. Pomijając już fakt, że martwię się o byt naszej firmy, to szczerze współczuję również innym, których ta sytuacja dotknęła. Widzę, jak wszyscy starają się ratować swoje biznesy i jakoś przetrwać ten trudny czas. Bardzo podoba mi się inicjatywa wspierania polskich (a przede wszystkim lokalnych) przedsiębiorców, którzy starają się jakoś przystosować do zaistniałej rzeczywistości. Całym sercem wspieram więc akcję #niepozwolecisiezamknac. Wśród tych, którym kibicuję szczególnie mocno, znalazła się między innymi moja ulubiona Pracownia Florystyki, która dla bezpieczeństwa swojego i swoich klientów zamknęła swoje drzwi już jakiś czas temu. Cały czas jednak istnieje możliwość zakupów online, z której i ja zamierzam za jakiś czas skorzystać – polecam ją Waszej uwadze. Zerknijcie na ich profil na fb, IG lub na Allegro.


Nie jest tajemnicą, że mój mąż też prowadzi działalność gospodarczą i nas również bezpośrednio dotyka zaistniała sytuacja. Jako mikroprzedsiębiorcy jesteśmy częścią rodzimej gospodarki, która traktowana jest jako zło konieczne, chwast pośród kwiecistej łąki sektora przedsiębiorstw państwowych. Dziś więc moje przerażenie pandemią miesza się z pustym śmiechem  w odpowiedzi na pseudopomoc dla polskiej gospodarki. I nic więcej nie powiem, bo byłaby to wysoce niecenzuralna wypowiedź. Jeśli jeszcze posłuchać, jak traktowani są przedsiębiorcy w innych krajach – to już w ogóle płakać się chce z bezsilności, bezradności, zazdrości i złości. Unikamy więc słuchania propagandowych bajek, którymi raczy nas góra, a żeby oderwać się od złych myśli, staram się czymś zająć ręce. Najczęściej to ogród: wszak znane jest powiedzenie, że trzeba ubrudzić ręce, by oczyścić umysł. Coś w tym jest. Równolegle z remontem domu powstaje więc namiastka naszego ogrodu – bardzo niskobudżetowa, bo to nie jest w chwili obecnej priorytet.  Możliwość pogrzebania w ziemi pozwala jednak uwolnić głowę od natrętnych myśli, które krążą wciąż i nieustannie. Obmyślanie planu jednego niewielkiego fragmentu ogrodu stało się teraz moją odskocznią od smutnej rzeczywistości.

Kiedy tylko mogę uciekam do tego mojego kawałka ziemi. Podziwiam cudowne szafirki, które trzy tygodnie temu pieczołowicie przesadzałam, ratując przed niechybnym zniszczeniem, z zachwytem patrzę na soczystą zieleń świeżych listków, obserwuję, czy zasadzone przez nas kłącze gipsówki obudzi się do życia…


Nasz przydomowy ogród przy Starym Domu będzie się docelowo składał z trzech części i będą to: 

- część "reprezentacyjna" - usytuowana bezpośrednio przed domem. Ta część ogrodu ma być po prostu ładna: ma przyciągać wzrok, zapraszać do wejścia i być wizytówką naszego domu.

- część "relaksacyjna", umieszczona w części działki zwanej przeze mnie roboczo "dziedzińcem". Tam planuję nasadzenia, które będą stanowiły wyspę zieleni pośród zabudowań. W tej części zaplanowaliśmy niewielki taras do wypoczynku.

- część "robocza" - umieszczona w tylnej części działki. Tam planujemy posadzić jakieś drzewka owocowe, umieścić grządki i postawić domek narzędziowy. Tam również znajdzie swoje miejsce kompostownik, suszarka na pranie oraz miejsce do zabawy dla dziecka. To również jedyna część ogrodu, w której znajdzie się tradycyjny trawnik. 

W tej chwili jednak skupiam się na ogródku przed domem. Lubię czasem stanąć z boku i wyobrażać sobie, jak będzie wyglądać ten fragment obejścia za rok, dwa czy pięć lat. A żeby Wam mniej więcej zobrazować, co mam na myśli, poniżej mały moodboard (a pod nim linki - odnośniki do stron, gdzie możecie kupić podane produkty):












Oczami wyobraźni widzę rosnące tam trawy (nie mylić z trawą) ozdobne, hortensje, lawendy, rozchodniki i glicynię pnącą się po pergoli rozpostartej nad niewielkim placykiem. Na tym placyku chciałabym postawić uroczy komplecik mebli ogrodowych - niczym z francuskiego bistro, aby w każdej chwili można było przycupnąć w tym zacisznym zakątku. Widzę donice z kulkami bukszpanu, a kulista forma będzie powtórzona w dekoracjach: moim marzeniem są dekoracyjne kule umieszczone pośród szeleszczących traw oraz kuliste lampy dopełniające całość. Również tam swoje miejsce znajdą moje kamienno - metalowe ptaki, które uwielbiam. Będzie pięknie, mówię Wam! 

P.S. Mamy też odświeżony, tymczasowy płot na czas remontu (ze starych łat po remoncie dachy - pełen odzysk!). Wygląda o niebo lepiej niż stary! Do kompletu drewniana, tymczasowa skrzynka na listy :) Furtka jeszcze stara, za bramy już nie ma - nie wytrzymała któregoś z zimowych huraganów ;P

Uściski z ogrodu
Marta

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Fotel bujany Swing - moje wnętrzarskie marzenie!

Z reguły jestem odporna na zakupowe pokusy - nawet te wnętrzarskie. Już wyleczyłam się ze wzdychania do czegoś, co mają wszyscy: nieważne, czy jest to koc z wełny czesankowej czy chodzi o kubek w stylu wabi-sabi. Ja już wiem, że te trendy prędzej czy później przeminą, a mnie pozostanie pustka w portfelu i gryzące wyrzuty sumienia. Nie, dzięki, nie skorzystam. Takie chwilowe mody to nie dla mnie - ja swoje wnętrza buduję powoli (bardzo nawet!), z namysłem i pewnym pietyzmem. Żongluję posiadanymi dodatkami, tworzę nowe jeśli trzeba, ale do kupowania raczej się nie rwę. Większości swoich zachcianek potrafię się oprzeć. Jeśli jednak coś wpadnie mi w oko i przez wiele tygodni, a nawet miesięcy czy lat nie jest mi w stanie przestać zaprzątać głowę, to znaczy, że to jest TO!



Są bowiem takie rzeczy, do których wzdycham i wiem, że prędzej czy później to moje wzdychanie zakończy się drogim zakupem. Mam niestety taką przypadłość, że podświadomie wybieram sobie rzeczy drogie. Tak było z Kitchen Aid'em, tak było też z girlandą żarówek. Mimo wszystko nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na mojego robota planetarnego i wymarzoną lampę  - to spełnienie moich marzeń i bardzo praktyczne przedmioty: Kitchen Aid zdecydowanie ułatwia i uprzyjemnia mi pracę w kuchni, a łańcuch żarówek oświetla nasz pokój codziennie. Dosłownie CODZIENNIE - uwielbiamy go wszyscy!


Ostatnio moim sercem zawładnął fotel bujany i podskórnie czuję, że to będzie mój kolejny wnętrzarski łup. Nawet, jeśli przyjdzie mi na niego poczekać długo - nie szkodzi, ja poczekam. Cierpliwa jestem. Jedyne, co jest w stanie przyspieszyć decyzję o zakupie to wyczerpanie limitów magazynowych i zaprzestanie sprzedaży produktu.



Gdy patrzę na ten fotel bujany, to oczami wyobraźni widzę siebie, siedzącą przed kominkiem w naszym Starym Domu. Z głośnika sączy się muzyka, obok na narożniku odpoczywa mąż, a syn - wtulony w niego - czyta książkę. Od czasu do czasu słyszę pochrapywanie męża i cichy chichot syna. Sielanka. Będę robić wszystko, by tak właśnie było.

Ten post nie jest więc tylko opisem marzenia, ale pewną afirmacją i określeniem celu, do którego będę dążyć. Wszak nie od dziś wiadomo, że marzenia spisane stają się celami, do realizacji których się dąży. Tak było z Kitchen Aid'em, tak było ze sznurem żarówek, tak będzie też z bujanym fotelem. Mówię Wam :)


Marta