czwartek, 27 lutego 2014

Okienna katastrofa

Przymierzałam się do tego posta jak pies do jeża. Właściwie nie tyle do posta, co do zdjęć mu towarzyszących. No i tak jak przypuszczałam, robienie zdjęć okna to była walka z wiatrakami. No po prostu katastrofa! Ja wiem, że niedobór światła nie służy zdjęciom, ale jego nadmiar też nie ułatwia zadania. Robisz zdjęcie okna w słoneczny dzień, a tu się okazuje, że najbardziej przyciągającym uwagę elementem zdjęcia jest jasna plama, a wokół nieokreślone kształty w nieokreślonych kolorach :) Próbujesz drugi raz - to samo. I tak w kółko. W końcu coś Ci się udaje stworzyć, ale jest dalekie od Twoich wyobrażeń. Cóż: fotografowanie okna to będzie kolejny punkt na liście zadań do ciągłego udoskonalania :)


Nie o tym jednak miał być post: rzecz miała być o zasłonach, firanach i innych tekstyliach związanych z oknem. Przeglądając moje zapasy stwierdziłam, że nie mam ani jednej firanki czy zasłony uszytej czy kupionej "na miarę".

 
 
Wszystkie moje tekstylia związane z kompozycjami okiennymi to nabytki z SH. Kupione tanio, a jaka satysfakcja! Często - gdy tylko wpadnie mi coś w oko - zdarza mi się również kupować zwykłe kawałki materiału, z którymi potem improwizuję: owijam wokół gałęzi wiszących nam moimi oknami lub robię to, co akurat przyjdzie mi do głowy :) Kiedyś - będąc jeszcze młodsza - często śmiałam się, że pierwszym punktem, do którego biegnie babcia (na targu, w supermarkecie, w SH) są kosze z firanami. Nie rozumiałam tego. Teraz jednak stwierdzam, że ta przypadłość chyba jest dziedziczna :D



Teraz w naszej mini-sypialni królują kremowe zasłony, bardzo gęsto upięte i pomarszczone, a do tego czarne firanki sznurkowe, które przynajmniej w niewielki stopniu zasłaniają niezbyt uroczy widok za oknem :)

3 komentarze:

  1. Zgadzam się! Fotografowanie okna to koszmar!

    Ale twoje okna są fantastyczne. Pomysł z gałęziami - świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. a mogę widzieć skąd masz te lampy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampy? Zrobione własnoręcznie przez nas. Mój wrodzony wąż w kieszeni nie pozwoliłby mi na wydanie ciężkich pieniędzy na podobne lampy :-) kiedyś planuje osobny post o naszych lampach :-) pozdrawiam, Marta

      Usuń