wtorek, 7 marca 2017

Wiosenne odświeżanie garderoby

Wiosna chyba u każdego z nas wywołuje przypływ energii. Jedni spożytkują ją na gruntowne sprzątanie mieszkania, inni wyżyją się w czasie joggingu, jeszcze inni rzucą się w wir pracy, bo wreszcie im "się chce."

Jedno jest pewne: wiosna sprzyja porządkom: czy to jeśli chodzi o mieszkanie, czy też własny organizm, a dla mnie w tym roku wiosna stoi pod znakiem porządkowania mojej garderoby. Postawiłam sobie za cel, że w końcu zrobię porządek z wszystkim tym, co nie do końca nadaje się do noszenia: wymaga drobnych zabiegów kosmetycznych czy innych działań naprawczych, które przywrócą moim ubraniom utracony blask. Czeka mnie odświeżanie garderoby - i nie chodzi mi tutaj o wyjście do centrum handlowego.


Nie wymieniam swojej garderoby co sezon. Nie jestem osobą, która podąża za modowymi nowinkami. Lubię co prawda wiedzieć, co w trawie piszczy, ale niekoniecznie się do tego stosuję. Wolę kupić jedną jakościowo lepszą rzecz, niż pięć gorszych. Jedyne chwile zapomnienia i szaleństwa wam w SH podczas wyprzedaży. A i tutaj skórę niejednokrotnie ratuje mi pytanie "Czy na pewno (tego potrzebuję)?", choć w takich przypadkach muszę często mocno walczyć z samą sobą :) Staram się kompletować jak najprostszą bazę, bo to się u mnie najlepiej sprawdza.

Zdecydowanie daleko mi do stylowej minimalistki, ubranej elegancko i z klasą. Ja wolę ubieranie na cebulkę, gdzie widać poszczególne warstwy ubrań, a do tego koniecznie jakiś szal, lub komin omotany wokół szyi. Nie dla mnie też piękne torebunie, delikatne i wymuskane. Ja preferuję listonoszki przerzucane przez ramię, bo zdecydowanie stawiam na wygodę. Ubolewam nad tym, ale nigdy nie stanę się klasyczna i elegancka.


To nie zmienia faktu, że staram się wyglądać jak człowiek: nie wychodzę z domu w ubraniach z dziurami czy plamami (chyba, że dziecko mnie czymś uświniło, a ja nie zauważyłam - ale to się nie liczy :D). Każda drobna wada dyskwalifikuje te elementy garderoby w moich oczach i powoduje odłożenie na półkę pt. "do naprawienia".

A takich drobnych wad może być mnóstwo:
- mogą to być zbyt długie spodnie, które trzeba skrócić...
- ...albo zmechacony sweterek...
- ...lub niewielka dziurka na szwie Twojej ulubionej bluzki...
- ...a ulubione czarne jeansy straciły swój wyrazisty czarny kolor...

Przykłady można mnożyć.

Nie widzę powodu, by pozbywać się ulubionej bluzki, która rozeszła się na szwie. Wystarczy dosłownie igła, nitka i 5 minut wolnego czasu, by naprawić wadę. Zapewniam Cię - zajmie Ci to mniej czasu, niż wyprawa do centrum handlowego po nową bluzkę. Taka postawa wynika pewnie z mojej osobowości i światopoglądu. Nie tylko w dekoracji wnętrz wyznaję zasadę 3xR (reduce, reuse, recycle) - dotyczy to również ubioru. Jeśli ubranie można odświeżyć - ja to robię.


Sposoby na odświeżenie ubrań z drobnymi wadami:
1. Aktualnie jestem na etapie skracania spodni według porad Antyweszki. Mam nadzieję, że wszystko mi wyjdzie jak trzeba, bo już pocięłam spodnie i raczej nie będzie dla nich ratunku, jeśli ta operacja się nie uda :)
2. Golarka do ubrań to dla mnie narzędzie obowiązkowe. Kiedyś nabyłam takową w Biedronce i był to jeden z lepszych zakupów. Jeśli dopiero przymierzacie się do tego zakupu, to zwróćcie uwagę, by powierzchnia goląca był jak największa. I - co nie mniej ważne - unikajcie egzemplarzy na baterie. Znacznie lepsze są modele z zasilaniem sieciowym. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak energochłonne dla baterii jest korzystanie z golarki.
3. Warto przyjrzeć się szwom w swoich ubraniach, Często szybka reakcja pozwala na szybsze i prawie bezproblemowe uporanie się z problemem.
4. Podobno dobrym sposobem na uratowanie wyblakłej odzieży są barwniki. Ja w swojej karierze farbowałam tylko tkaninę - nigdy jeszcze nie trafiły mi się ubrania, ale kto wie, co mnie jeszcze czeka?

Taka akcja ma tylko jedną podstawową wadę: trzeba na nią poświecić chwilę czasu, zwłaszcza, jeśli tak jak ja nie dysponujesz maszyną do szycia. Ja stopniowo, małymi kroczkami, udoskonalam moją garderobę. I mimo, że wiąże się to z zastojem w moim świecie wnętrzarskim i rękodzielniczym - to jestem zadowolona. Mój stosik ubrań "do naprawy" maleje z dnia na dzień, a to przynosi mi niemałą satysfakcję i daje dodatkowy zastrzyk energii - w sam raz na wiosnę.

A Wy: jak spożytkujecie nadwyżki wiosennej energii? Wybieracie domowe porządki, aktywność fizyczną czy może jeszcze coś innego?

Marta

1 komentarz:

  1. Ja też wiosną robię porządki w garderobie, w ogóle to uwielbiam sprzątanie (ale nie mycie okien czy podłogi- to zbyt wyczerpujące) ale takie właśnie układanie, wyrzucanie zbędnych przedmiotów, przestawianie dekoracji takie dopieszczanie pomieszczeń. Iwona J

    OdpowiedzUsuń